- TLS

Czy kierowców zastąpi technologia? Transport vs. automatyzacja

Ciężarówka jadąca autostradą bez kierowcy jeszcze niedawno kojarzyła się głównie z wizją transportu przyszłości. Dziś autonomiczne pojazdy ciężarowe są już testowane w rzeczywistych warunkach, producenci rozwijają systemy jazdy na poziomie 4, a Unia Europejska przygotowuje przepisy umożliwiające coraz szersze wdrażanie takich rozwiązań. Nie oznacza to jednak, że za kilka lat kierowcy ciężarówek przestaną być potrzebni.

Automatyzacja transportu zachodzi znacznie bardziej stopniowo. Najpierw technologia przejmuje pojedyncze zadania – utrzymywanie prędkości, kontrolowanie odległości, hamowanie awaryjne czy monitorowanie martwego pola. Kolejnym etapem są pojazdy zdolne do samodzielnej jazdy na wybranych trasach i w ściśle określonych warunkach. Dopiero później można mówić o ciężarówkach poruszających się bez człowieka na znacznie większą skalę.

Zmiana może być jednak ogromna. Dotyczy nie tylko samej ciężarówki, lecz także centrów logistycznych, pracy spedytorów, zarządzania flotą, planowania tras oraz roli kierowcy.

Automatyzacja w ciężarówkach już jest obecna

Nie trzeba czekać na pojazdy bez kierownicy, żeby zobaczyć automatyzację w transporcie drogowym. Współczesne samochody ciężarowe są wyposażane w coraz bardziej rozbudowane systemy elektroniczne, które wspierają kierowcę podczas jazdy.

Aktywny tempomat może dostosowywać prędkość do pojazdu jadącego z przodu. System utrzymywania pasa pomaga kontrolować tor jazdy, a układ awaryjnego hamowania może zareagować, gdy pojawi się ryzyko kolizji. Kamery, radary i inne czujniki monitorują otoczenie pojazdu, a elektronika przez cały czas analizuje otrzymywane informacje.

Część takich rozwiązań nie jest już jedynie opcjonalnym wyposażeniem. Unijne przepisy dotyczące bezpieczeństwa nowych pojazdów obejmują między innymi systemy ostrzegające o zmęczeniu lub rozproszeniu kierowcy, rozwiązania poprawiające wykrywanie obiektów w martwym polu czy technologie ostrzegające przed możliwością kolizji z pieszymi i rowerzystami.

Automatyzacja transportu nie zaczyna się więc od autonomicznej ciężarówki. Zaczyna się od stopniowego przekazywania elektronice kolejnych zadań wykonywanych wcześniej wyłącznie przez człowieka.

Ciężarówka wspomagająca kierowcę to jeszcze nie pojazd autonomiczny

W dyskusji o autonomicznym transporcie łatwo wrzucić wszystkie technologie do jednego worka. Tymczasem istnieje duża różnica między samochodem wyposażonym w zaawansowane systemy wspomagania a pojazdem, który może rzeczywiście realizować transport bez kierowcy.

Na niższych poziomach automatyzacji człowiek nadal odpowiada za prowadzenie i musi kontrolować sytuację na drodze. System może pomagać w sterowaniu, hamowaniu czy utrzymywaniu prędkości, ale nie przejmuje całej odpowiedzialności za jazdę.

Znacznie większą zmianę przynosi poziom 4. W takim modelu pojazd może realizować zadanie samodzielnie, ale tylko w określonym obszarze i przy spełnieniu ustalonych warunków. Nie musi więc potrafić poruszać się po każdej europejskiej drodze, w centrum każdego miasta i podczas każdej pogody.

To właśnie ta cecha sprawia, że poziom 4 jest szczególnie interesujący dla transportu ciężarowego.

Najpierw autonomiczne ciężarówki pojawią się tam, gdzie trasa jest przewidywalna

Najłatwiejszym miejscem do automatyzacji nie jest zatłoczone centrum miasta, ale powtarzalna trasa pomiędzy dwoma punktami logistycznymi.

Wyobraźmy sobie ciężarówkę kursującą codziennie między terminalem położonym przy autostradzie w jednym regionie a podobnym centrum kilkaset kilometrów dalej. Większość trasy prowadzi drogą szybkiego ruchu. Nie ma tam przejść dla pieszych, ciasnych skrzyżowań, dostaw pod sklepy ani konieczności manewrowania w wąskich ulicach.

Taki model określa się często jako hub-to-hub. Autonomiczna ciężarówka realizuje powtarzalny transport między centrami logistycznymi, natomiast bardziej skomplikowane fragmenty trasy mogą nadal obsługiwać kierowcy.

Właśnie takie zastosowania są obecnie jednym z głównych kierunków rozwoju autonomicznego transportu ciężarowego. Komisja Europejska wskazała transport hub-to-hub jako jeden z przypadków zastosowania, dla których rozwijane są europejskie ramy dotyczące pojazdów autonomicznych.

To znacznie bardziej realistyczny scenariusz niż ciężarówka samodzielnie odbierająca dowolny ładunek z niewielkiego zakładu, przejeżdżająca przez kilka miast i wykonująca skomplikowany rozładunek u klienta.

Autostrada jest prostsza dla automatyki niż plac manewrowy

Paradoksalnie przejechanie kilkuset kilometrów autostradą może być dla systemu autonomicznego łatwiejsze niż ostatnie kilkaset metrów dostawy.

Na autostradzie ruch odbywa się według stosunkowo przewidywalnych zasad. Pojazdy jadą w określonych kierunkach, pasy ruchu są wyraźnie oznaczone, nie ma skrzyżowań jednopoziomowych, a piesi praktycznie nie powinni pojawiać się na jezdni.

Sytuacja komplikuje się po zjeździe z głównej drogi. Pojawiają się ronda, ciasne skrzyżowania, zaparkowane pojazdy, rowerzyści, piesi i trudne do przewidzenia zachowania innych uczestników ruchu.

Jeszcze więcej zmiennych występuje podczas załadunku i rozładunku. Kierowca nie tylko prowadzi przecież samochód. Musi czasami znaleźć odpowiednią rampę, skontaktować się z magazynem, zabezpieczyć ładunek, sprawdzić dokumentację albo wykonać manewr na ciasnym placu.

Dlatego automatyzacja jazdy nie oznacza automatycznego wyeliminowania wszystkich czynności wykonywanych obecnie przez kierowcę.

Kierowca może zniknąć z kabiny, ale niekoniecznie z transportu

To jedna z najważniejszych różnic.

Autonomizacja może ograniczyć liczbę sytuacji, w których człowiek musi przez wiele godzin siedzieć za kierownicą, ale nie musi oznaczać całkowitego zniknięcia ludzi z procesu transportowego.

Możliwy jest model, w którym kierowca lokalny odbiera naczepę od klienta i przewozi ją do centrum logistycznego. Tam zestaw przejmuje autonomiczny ciągnik, który pokonuje kilkaset kilometrów autostradą do kolejnego hubu. Na końcu drugi kierowca realizuje ostatni odcinek i dostarcza ładunek do odbiorcy.

W takim systemie najbardziej monotonna, długa część przewozu może zostać zautomatyzowana, podczas gdy kierowcy pozostają odpowiedzialni za operacje wymagające większej elastyczności.

Zmienia się więc nie tyle pytanie „czy kierowca będzie potrzebny?”, ile „w którym miejscu procesu będzie potrzebny?”.

Brak kierowców może przyspieszać automatyzację

Rozwój autonomicznych ciężarówek nie wynika wyłącznie z fascynacji nową technologią. Branża transportowa mierzy się z poważnym problemem kadrowym.

Według najnowszych danych IRU w Europie w 2025 roku nieobsadzonych pozostawało około 502 tys. stanowisk kierowców ciężarówek, a niedobór odpowiadał około 13% zapotrzebowania. Organizacja wskazuje również na starzenie się obecnej kadry kierowców i dużą liczbę osób, które w kolejnych latach osiągną wiek emerytalny.

W takiej sytuacji automatyzacja nie musi służyć przede wszystkim zwalnianiu pracowników. Może wypełniać lukę tam, gdzie przedsiębiorstwa już dziś mają problem ze znalezieniem odpowiedniej liczby kierowców.

Szczególnie atrakcyjne może być automatyzowanie długich, powtarzalnych tras. Zamiast przeznaczać pracownika na wielogodzinną jazdę autostradą, można wykorzystać go przy przewozach wymagających kontaktu z klientem, elastycznego planowania i realizacji dostaw lokalnych.

Ciężarówka autonomiczna potrzebuje znacznie więcej niż kamer

Pojazd zdolny do samodzielnej jazdy jest przede wszystkim rozbudowanym systemem elektronicznym.

Do obserwowania otoczenia mogą być wykorzystywane między innymi kamery, radary i lidary. Każdy z tych elementów dostarcza innego rodzaju danych. Kamera bardzo dobrze rozpoznaje oznakowanie i obiekty, radar pozwala mierzyć odległość i prędkość innych pojazdów, natomiast lidar tworzy szczegółową przestrzenną reprezentację otoczenia.

Informacje muszą być następnie łączone i analizowane przez komputer pokładowy. System określa położenie innych uczestników ruchu, przewiduje ich zachowanie, wyznacza tor jazdy oraz przekazuje polecenia do układu kierowniczego, hamulcowego i napędowego.

Nie wystarczy jednak zbudować system, który działa prawidłowo w idealnych warunkach. W transporcie ciężarowym kluczowa jest niezawodność. Awaria pojedynczego czujnika czy sterownika nie może prowadzić do utraty kontroli nad kilkudziesięciotonowym zestawem.

Dlatego niezwykle ważna jest redundancja, czyli stosowanie niezależnych elementów zdolnych do przejęcia funkcji w przypadku usterki podstawowego systemu.

Sam pojazd to tylko część systemu

Autonomiczny transport wymaga znacznie więcej niż odpowiednio wyposażonego ciągnika siodłowego.

Ciężarówka musi wiedzieć, gdzie pojechać, jaki ładunek zabrać, kiedy pojawić się w terminalu i co zrobić w przypadku zmiany planu. Dlatego autonomizacja będzie coraz mocniej związana z cyfryzacją całej logistyki.

System zarządzania transportem może przekazywać pojazdowi trasę i zlecenie. Telematyka pozwala kontrolować jego pozycję i stan techniczny. Systemy magazynowe informują o gotowości ładunku, a centrum zarządzania flotą może nadzorować jednocześnie wiele pojazdów.

W przyszłości operator nie będzie więc musiał siedzieć w każdej ciężarówce. Może znajdować się w centrum nadzoru i obserwować pracę całej grupy autonomicznych pojazdów.

To pokazuje, że automatyzacja nie usuwa człowieka z systemu. W wielu przypadkach po prostu przenosi go z kabiny do centrum operacyjnego.

Zdalny operator może stać się nowym zawodem w transporcie

Pełna autonomia nie oznacza, że pojazd zawsze poradzi sobie z każdą sytuacją.

Może pojawić się nieplanowany remont drogi, nietypowa przeszkoda, awaria, problem na terminalu albo sytuacja, której system nie potrafi jednoznacznie zinterpretować. W takim momencie potrzebna może być pomoc człowieka.

Jednym z możliwych modeli jest zdalny nadzór nad flotą. Operator otrzymuje informację o problemie, analizuje sytuację i podejmuje odpowiednie działania. Nie musi przy tym stale kontrolować jednej ciężarówki – może zajmować się wieloma pojazdami i reagować tylko wtedy, gdy pojawia się nietypowe zdarzenie.

Transport może więc tworzyć nowe stanowiska wymagające połączenia wiedzy logistycznej, technicznej i informatycznej.

Automatyzacja może zmienić ekonomię transportu

Jedną z największych zalet autonomicznych ciężarówek może być możliwość zwiększenia wykorzystania pojazdu.

W tradycyjnym transporcie czas pracy ciężarówki jest silnie związany z czasem pracy kierowcy. Przepisy dotyczące prowadzenia pojazdu, przerw i odpoczynków są niezbędne dla bezpieczeństwa, ale jednocześnie ograniczają liczbę godzin, przez które jeden zestaw może pokonywać trasę.

W UE tachograf rejestruje między innymi czas prowadzenia, odpoczynku oraz inne okresy aktywności zawodowego kierowcy.

Jeżeli w przyszłości określony odcinek trasy będzie mógł być realizowany bez kierowcy, zmieni się sposób wykorzystania pojazdu. Ciężarówka potencjalnie będzie mogła wykonywać przewozy przez większą część doby, zatrzymując się przede wszystkim ze względów operacyjnych, technicznych lub energetycznych.

Dla przewoźnika może to oznaczać większy przebieg oraz większą liczbę przewozów wykonywanych przez jeden pojazd. Trzeba jednak uwzględnić również koszt skomplikowanych systemów autonomicznych, serwisu, infrastruktury i obsługi centrum nadzorującego flotę.

Automatyzacja może również zmniejszyć znaczenie niektórych błędów człowieka

Zmęczenie, chwilowa utrata koncentracji czy zbyt późna reakcja są problemami, z którymi systemy elektroniczne radzą sobie w inny sposób niż człowiek. Komputer nie potrzebuje snu i nie traci uwagi po kilku godzinach monotonnej jazdy.

Nie oznacza to automatycznie, że pojazd autonomiczny jest zawsze bezpieczniejszy. Technologia może generować własne rodzaje błędów – związane z oprogramowaniem, czujnikami, komunikacją albo niewłaściwą interpretacją nietypowej sytuacji.

Dlatego bezpieczeństwo pojazdów autonomicznych opiera się między innymi na rozbudowanych procedurach testowania, systemach zapasowych i zdolności pojazdu do bezpiecznego zatrzymania się w przypadku problemu.

W Europie rozwijane są jednocześnie regulacje dotyczące homologacji zautomatyzowanych systemów jazdy. W 2026 roku zaktualizowano przepisy dotyczące procedur oraz wymagań technicznych dla systemów zautomatyzowanej jazdy w pojazdach w pełni zautomatyzowanych.

Europa przygotowuje się do transportu autonomicznego

Technologia rozwija się szybciej, jeśli pojazd może przekraczać granice bez konieczności spełniania całkowicie innych wymagań w każdym kraju. W transporcie międzynarodowym jest to szczególnie istotne.

W czerwcu 2026 roku ministrowie transportu z 18 państw UE – w tym Polski, Niemiec, Francji, Czech, Holandii i Szwecji – podpisali deklarację dotyczącą tworzenia transgranicznych obszarów testowych dla pojazdów zautomatyzowanych. Jednym z celów jest umożliwienie testowania ciągłych operacji transgranicznych przy bardziej ujednoliconym podejściu technicznym.

Nie oznacza to jeszcze otwarcia europejskich autostrad dla dowolnej liczby ciężarówek bez kierowców. Pokazuje jednak wyraźnie, że automatyczny transport wychodzi poza etap pojedynczych eksperymentów technologicznych.

Najpierw zamknięte tereny, porty i terminale

Zanim autonomiczne ciężarówki staną się częstym widokiem na drogach publicznych, technologia może rozwijać się znacznie szybciej w środowiskach kontrolowanych.

Kopalnia, port, duże centrum logistyczne czy teren zakładu przemysłowego zapewniają znacznie bardziej przewidywalne warunki. Można dokładnie wyznaczyć trasy, ograniczyć ruch osób i innych pojazdów oraz dostosować infrastrukturę do działania autonomicznych maszyn.

W takich warunkach pojazd może wykonywać tę samą operację setki razy – na przykład przewozić kontenery pomiędzy terminalem a placem składowym.

To rozwiązanie przypomina proces zachodzący już w logistyce magazynowej, gdzie autonomiczne roboty i pojazdy AGV czy AMR przejmują powtarzalne zadania transportowe. Transport drogowy może przechodzić podobną ewolucję, tylko w znacznie większej skali.

Czy kierowcy rzeczywiście stracą pracę?

W niektórych segmentach zapotrzebowanie na tradycyjną pracę kierowcy może w przyszłości spaść. Szczególnie dotyczy to powtarzalnych przewozów pomiędzy dużymi centrami logistycznymi oraz tras, które łatwo objąć zdefiniowanym obszarem działania systemu autonomicznego.

Nie oznacza to jednak szybkiego zniknięcia zawodu.

Europejski transport to nie tylko regularne przejazdy po autostradach. To również dystrybucja miejska, transport specjalistyczny, budowlany, ponadgabarytowy, dostawy do niewielkich przedsiębiorstw, transport w trudnych warunkach i tysiące sytuacji wymagających elastycznej reakcji.

Do tego dochodzi ogromna liczba już eksploatowanych pojazdów. Nawet gdy producenci zaczną oferować seryjne ciężarówki umożliwiające autonomiczną jazdę w określonych warunkach, wymiana floty będzie procesem rozłożonym na wiele lat.

Bardziej prawdopodobne jest więc stopniowe przekształcenie zawodu niż jego nagłe zniknięcie.

Kierowca przyszłości może pracować inaczej

Automatyzacja może paradoksalnie sprawić, że praca w transporcie stanie się bardziej atrakcyjna.

Jeśli autonomiczne pojazdy przejmą część wielogodzinnych przejazdów między hubami, kierowcy mogą częściej obsługiwać krótsze odcinki regionalne. Oznaczałoby to mniej noclegów poza domem i mniejszą liczbę wielodniowych tras.

Jednocześnie rosnąć będzie znaczenie kompetencji cyfrowych. Kierowca może coraz częściej obsługiwać zaawansowane systemy pojazdu, kontrolować proces załadunku, pracować z elektroniczną dokumentacją i współpracować z automatycznymi terminalami.

Granica pomiędzy kierowcą, operatorem i pracownikiem logistyki może więc stopniowo się zacierać.

Technologia nie zastąpi kierowców z dnia na dzień

Najbardziej prawdopodobna przyszłość transportu ciężarowego nie wygląda jak nagłe zniknięcie ludzi z kabin wszystkich ciężarówek. Przez wiele lat na drogach będą jednocześnie funkcjonowały pojazdy tradycyjne, ciężarówki z zaawansowanymi systemami wspomagania oraz pojazdy zdolne do autonomicznej jazdy na wybranych trasach.

Automatyzacja będzie postępowała tam, gdzie daje największą przewagę ekonomiczną i gdzie warunki są najbardziej przewidywalne. W pierwszej kolejności mogą to być terminale, porty, zamknięte tereny przemysłowe i regularne przewozy hub-to-hub.

Kierowca nie zniknie więc nagle z transportu. Zmieni się natomiast zakres zadań, które musi wykonywać osobiście.

Za kilkanaście lat największą zmianą może nie być ciężarówka całkowicie pozbawiona człowieka, lecz system logistyczny, w którym jedna część trasy jest realizowana autonomicznie, kolejna przez kierowcę, a nad całością czuwa cyfrowe centrum zarządzania flotą.

Technologia nie tyle zastąpi kierowcę, ile przejmie te fragmenty jego pracy, które można dokładnie przewidzieć i zaprogramować. Człowiek pozostanie tam, gdzie potrzebne są doświadczenie, elastyczność i zdolność reagowania na sytuacje, których nie da się wcześniej zapisać w algorytmie.

O nas

Strefa Przemysłowa to profesjonalny portal informacyjny oraz magazyn branżowy dedykowany szeroko rozumianemu sektorowi przemysłowemu i produkcyjnemu.

 

Skupiamy się na dostarczaniu rzetelnej wiedzy z zakresu nowoczesnych technologii, automatyzacji, robotyzacji, logistyki oraz zarządzania zakładami produkcyjnymi.